Wycieczka na Gibraltar (Horny Patryk)

W Sobotę 19 marca 2022 roku, na godzinę 9:00 wynajęliśmy prywatnego busa oraz kierowcę, aby przewiózł nas, aż z Prado w Sewilli do granicy Gibraltaru. Miejsce przyjazdu kierowcy, było dla nas doskonale znane, gdyż było to pierwsze miejsce naszych zbiórek na samym początku wyjazdu. Niektórzy, przyszli dużo wcześniej, aby zdążyć zaopatrzyć się w poranną kawę bądź herbatę, ale oczywiście jak to zawszę się zdarza, nie zabrakło również spóźnialskich, a co zabawne były nawet to te same osoby co zawsze, pomimo tego, że mieszkały najbliżej miejsca zbiórki.

Gibraltar znajduję się na południowym wybrzeżu Półwyspu Iberyjskiego, a z naszej lokalizacji jechaliśmy tam około 2 godziny i 30 minut w jedną stronę. Podczas jazdy, niektórzy skupili się na rozmowach między sobą, inni na oglądaniu czegoś na swoich smartfonach, a jeszcze inni założyli słuchawki i postanowili przespać tą długą podróż. Ale zanim była na to pora, to razem z opiekunem omówiliśmy dokładnie plan wycieczki oraz zwrócono nam uwagę m.in. na takie rzeczy jak małpy, biegające tam na wolności, które potrafiły podczas przyjazdu innych grup ukraść im bagaż podręczny. Na szczęście jedyną ofiarą tego typu w naszej grupie została bułka, którą jeden z uczestników miał

zamiar zachować dla siebie, ale niestety mu nie wyszło i połowę z niej ukradła małpa, która szybko uciekła z miejsca tragicznego zdarzenia. Gdy dojechaliśmy na miejsce około 11:30 wysiadaliśmy niedaleko restauracji typu fast food, o nazwie Burger King, która znajdowała się w okolicach miejsca zwanego La Linea. W tym samym miejscu na godzinę 17:53 mieliśmy zjawić się na zbiórkę. Już na samym początku mogliśmy zauważyć wspaniały widok przeogromnej skały gibraltarskiej, która wywarła nie tylko na mnie, ale również na innych uczestnikach ogromne wrażenie. Po krótkiej przerwie, postanowiliśmy przejść przez kontrolę graniczną, co było dla wszystkich zdumiewające, gdyż jedyna droga jaka tam byłą prowadziła przez wielki pas startowy dla samolotów. Jeżeli coś startowało, droga była zamykana i trzeba było poczekać aż samolot wzniesie się w przestworza, a droga zostanie z powrotem zabezpieczona, i udostępniona do przejścia ludziom. Bez większych problemów, udało nam się przejść, przez kontrolę graniczną, gdyż na szczęście nikt nie zapomniał swoich dokumentów, nawet ci spóźnialscy. Aby dotrzeć do celu, postanowiliśmy przejść alejkami wiodącymi przez centrum, gdzie była masa ludzi, a to co najbardziej się rzucało w oczy to charakterystyczne, czerwone budki telefoniczne kojarzone z Wielką Brytanią oraz specjalne busy, również charakterystyczne dla Wielkiej Brytanii. Niestety walutą panującą tam był Funt a nie Euro, przez co każdy się wstrzymał przed zakupami, gdyż przelicznik był bardzo nie opłacalny. Gdy doszliśmy do stóp Góry Tarika rozpoczęliśmy swoją podróż, omijając wszelkie busiki turystyczne albo taksówki, które tam wszędzie kursowały, i zatrzymywały się przy punktach widokowych. Pogoda na szczęście nam dopisała, pomimo średniej prognozy i jedyne problemy pojawiał się przy większych wysokościach, już później, gdzie był ogromny wiatr. Idąc szlakiem wzdłuż, po pewnych zmaganiach, doszliśmy do „baterii” tzn. dwóch wielkich dział, które służyły kiedyś do ostrzeliwania Hiszpanii. W tym miejscu zrobiliśmy sobie mały piknik, oraz kilka zdjęć. W tym momencie dopiero zaczęła się zabawa, ponieważ zaczęliśmy wchodzić po ogromnych, piętrowych schodach, gdzie część osób została daleko z tyłu, a reszta gnała do przodu. Gdzieś w większej, połowie zrobiliśmy sobie przerwę, aby osoby z tyłu mogły dogonić resztę grupy. Po drodze ku naszemu zdziwieniu, spotkaliśmy kilku Polaków. Jeden z nich był kimś w rodzaju przewodnika dla obcokrajowców. Po drodze na szczyt Skały Gibraltarskiej, która liczy 426 metrów, mieliśmy kilka postojów m.in. w kilku tamtejszych jaskiniach, czy jakiś mniejszych opuszczonych budynkach. Nie ukrywam, że największą atrakcją były małpy, a dokładniej “Magoty”, które spotykaliśmy po drodze.

Po wejściu na samą górę, z satysfakcją spędziliśmy, trochę czasu na punktach widokowych oraz była okazja na obserwację krajobrazu, oraz zrobienie kilku zdjęć. Podczas schodzenia już na dół i udawania się powoli w miejsce zbiórki, zahaczyliśmy o kilka interesujących punktów takich jak różne jaskinie historyczne, czy też ta bardziej rozpoznawalna jaką jest “Jaskinia Świętego Michała”, która znajdywała się już mniej więcej na wysokości 300m, a jej głębokość wynosiła 62 metry. Jaskinia ta powstawała w wyniku procesów krasowych, które przez tysiące lat utworzyły rozległe podziemne pieczary. W samej jaskini można było usiąść, na krzesłach niczym w kinie i obejrzeć krótki, lecz bardzo widowiskowy seans. Po wyjściu z tej jaskini, już udawaliśmy się w stronę miejsca zbiórki, gdzie około godziny 18 wyjechaliśmy i wróciliśmy około godziny 20:30, również do miejsca, w którym się spotkaliśmy przed przyjazdem busa.

Wycieczka na Gibraltar, była zdecydowanie tą najbardziej wyczekiwaną przez wszystkich uczestników, ale również okazała się tą najbardziej wymagającą ze wszystkich wycieczek. Według różnych danych uczestników przeszliśmy nawet około 47tys kroków w tamtym dniu.