Wycieczka do Kadyksu (Niewiem Wiktor)

Dnia 5.03.2022 r. w godzinach porannych grupa, która przyleciała na zagraniczne praktyki w Hiszpanii do miasta Sewilla razem ze swoim opiekunem wybrali się na wycieczkę do miasta Kadyksu. Spotkaliśmy się z naszym opiekunem przy parku Maria Luisa w okolicach godziny 10. Dzień był pochmurny ale wystarczająco ciepły aby było można przyjść w samej bluzie nie biorąc kurtki. Gdy wszyscy się zebrali i została sprawdzona lista obecności, wsiedliśmy do niewielkiego autobusu i pojechaliśmy. Przed Kadyksem odwiedziliśmy jeszcze miasto na wzniesieniu o nazwie Arcos de la Frontera. W owym miasteczku mieliśmy postój, który wykorzystaliśmy na przejście się po miasteczku. Po krótkim spacerze doszliśmy do punktu widokowego, który był umieszczony na zboczu, na którym znajdował się mężczyzna oferujący zdjęcia z ptakami rzadziej spotykanymi. Po zrobieniu sobie paru zdjęć i napawaniu się widokami, wróciliśmy do naszego autobusu aby ruszyć w dalszą trasę. Po dotarciu do Kadyksu przeszliśmy się z naszym opiekunem kawałek po mieście, aby je troszkę zwiedzić. Większość drogi, którą przeszliśmy to widoki na niebieskie morze oraz lekko pożółkłe zabytkowe budynki. Dochodząc do katedry zarządzono czas wolny, aby każdy zwiedzał to, co go interesuje. Wtedy podzieliliśmy się na grupę ludzi, którzy woleli spędzić czas na plaży oraz grupę, która wolała się przejść po mieście. Grupa „plażowa” jak wskazuje nazwa ruszyli od razu na tutejszą plaże, a zaś druga grupa na pierwszy cel objęła sobie spróbowanie tutejszego jedzenia, więc zagłębiła się w miasto szukając restauracji. Po jakimś czasie, upatrzona została restauracja niedaleko miejsca, gdzie mieliśmy się spotkać z naszym opiekunem pod koniec wycieczki o ustalonej godzinie, jednak była ona jeszcze zamknięta, więc aby nie stać smętnie przed nią ruszyliśmy się jeszcze przejść. Udało nam się przyjechać do tego miejsca podczas jakiegoś wydarzenia najprawdopodobniej związanego z karnawałem, ponieważ dużo ludzi mimo, że były godziny popołudniowe byli przebrani w różne i kolorowe stroje, bawili się rzucając konfetti, pijąc i jedząc oraz robiąc jeszcze to, co ich dusze zapragnęły. Spacerowaliśmy tak parę godzin wśród radosnych ludzi robiąc małe kółko tylko po to aby przeczekać czas do otwarcia wcześniej nam upatrzonej restauracji. Po skończeniu kosztowania tamtejszych smaków zważywszy na fakt że nie mieliśmy dużo czasu stwierdziliśmy, że idziemy na miejsce spotkania gdzie dołączyła do nas grupa „plażowiczów” i razem czekaliśmy na naszego opiekuna oraz autobus powrotny. O ustalonej godzinie niemalże punktualnie przyjechał nasz autobus. Wszyscy lekko zmęczeni wsiedliśmy do autobusu i w spokoju oraz ciszy dojechaliśmy z powrotem do parku w Sewilli, w którym pożegnaliśmy się wszyscy i poszliśmy do swoich tymczasowych domów. Podróż w obie strony była spokojna oraz bez żadnych komplikacji.